Skip to content

RÓŻA DLA STRYJA ANDRZEJA…

Sierpień 1, 2017

Mogliśmy Go przegapić…

Ludzie zebrani na Powązkach zaczynali się powoli rozchodzić, Bratanica opowiadała coś wesoło, Mama usiadła na ławce w głównej alei, żeby chwilę odpocząć, Ojciec podszedł raz jeszcze spojrzeć na grób swego Brata… poszłam za nim, i zobaczyłam, że rozmawia z Panem w mundurze, trzymającym w ręku róże, białe i czerwone. Jedna z tych czerwonych leżała już na grobie Stryja.

Stryj zginął 67 lat temu.

Pana, który położył różę na Jego grobie, spotkaliśmy pierwszy raz, chociaż co roku większość z nas jest w tym Dniu na Powązkach. On też był zaskoczony odkryciem jeszcze jednego grobu Kolegi z Tamtego Czasu. Krótka rozmowa, oszołomienie,  wzruszenie…  Spotkany „Halicz” był zastępcą dowódcy, Kamińskiego… „To Kamiński był dowódcą, ja byłem za młody, byłem zastępcą… ale dowodziłem, bo Kamiński zginał od razu, w drugim dniu…”

Kamiński leży w sąsiedniej alejce, niemal naprzeciwko Stryja. Czytam napisy – miał 19 lat.

Dziś Jego „za młody” zastępca położył mu kwiat róży na grobie, taki sam, jak ten dla mojego Stryja. Żeby to zrobić, przyjechał z New Jersey. Myślę, że ma około 85 lat. Jest dzisiaj bardzo, bardzo młody… ale już nie „za młody”.

Pamięta Stryja bardzo dobrze…

„On dotarł do nas później, szedł od Marianów, przedarli się z jeszcze jednym Kolegą przez niemieckie pozycje…nie wiem, jak im się udało… i jeszcze przynieśli granaty, własnej roboty. On jakoś niedługo potem zginął..”

Uzupełniam: „Zginął 16 września, tak  , Tato? … Kiedy zobaczył, że zabili Jego Przyjaciela, wyskoczył zza muru i strzelał na oślep, bo też chciał zginąć, tak się odsłonił…” – ktoś wtedy, przy ekshumacjach, tak to opowiedział, i zostało jak skrzep wspomnienia, relikwia rodzinnej pamięci.

„Ale skąd! Nikt nie chciał zginąć!!! Myśmy walczyli, a tam, przy zakładach Opla, było po prostu bardzo ciężko…”

Nie, nie był przy śmierci Stryja.

Pierwszy raz widzę Brata mojego Ojca oczami Jego Kolegi – „za młodego” zastępczego dowódcy.

Uświadamiam sobie nagle, jak mało wiem. o Stryju.. właściwie tyle, że od początku mojego świata chodzi się na cmentarz, że trzeba się za Niego modlić… Od tak wielu już lat modlę się w tym samym miejscu również za Dziadków, których miłość i obecność była mi dana. Stryj zginął wiele lat przed moim urodzeniem. Mój Ojciec miał wtedy jedenaście lat… Dopiero niedawno opowiedział nam, jak po ekshumacji wiózł ciało swojego Brata wynajętą rikszą na Powązki, ze swoim Ojcem, a moim Dziadkiem,  w Wielkanoc 1945 roku. Mój Ojciec najlepiej  pamięta z tamtego dnia dobiegającą skądś pieśń „Wesoły nam dziś dzień nastał”….

1 sierpnia 2011 r.
Reklamy

From → Uncategorized

2 Komentarze
  1. Stan.S. permalink

    Tak… Warszawa – Miasto Niezłomne – ma przynajmniej groby swoich bohaterów, znanych, mniej znanych, ekshumowanych… Lwów – Semper Fidelis – niezupełnie… 🙂

  2. Tak, Staszku.
    Dziś rocznica śmierci Andrzeja…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s